10 porad przy zakupie dobrego youngtimera


Porady dotyczą zakupu auta w dobrym stanie.

Określ swoje możliwości finansowe w sprawie zakupu i (zwłaszcza) serwisu

Na początku określ swoje możliwości finansowe: ile możesz wydać na zakup auta i potem jego roczny serwis. Od kwoty, która Ci wyjdzie dodaj jeszcze 10-20%. Czyli jeśli uznasz, że możesz na ten cel przeznaczyć, np. 20 tys. zł to dodaj od razu 2-4 tys. zł na nieprzewidziane wydatki. Jeśli zakładasz, że auto będzie Ciebie kosztowało 16 tys. zł, a serwis 4 tys. zł i nie chcesz tego przekraczać to lepiej odejmij te 10-20% od ceny zakupu auta. Czyli szukaj samochodów do 13-15 tys. Przeczytaj dokładnie punkt drugi.

Oszacuj koszty użytkowania auta

Żyjemy aktualnie w czasach, gdzie wzrost cen jest zauważalny. Dotyczy to także robocizny, która nie jest już tak tania jak kiedyś. Wnikliwie oszacuj koszty użytkowania auta. Jeśli kupisz zastane auto, na same opony i hamulce wydasz przypuszczalnie 1,5 do 2 tys. zł. Do tego wymiana oleju i rozrządu i już się robi „trójka”. A jak się coś zepsuje lub trzeba będzie zrobić naprawę blacharską? To się nie opłaci. Pamiętaj, że nigdy nie odzyskasz pieniędzy włożonych w takie auto (są wyjątki, ale to bardzo drogie auta).

Nie porywaj się na kosztowne auto

Jaguara, Mercedesa czy BMW z silnikiem V8 czy V12 można naprawdę tanio kupić. Spokojnie wystarczy na to zakładane 13 tys. zł. Zwłaszcza na Jaguara. Pamiętaj jednak, że eksploatacja takich pojazdów jest niezwykle droga i opłaca się je kupować tylko w dobrych stanach. Nie bez kozery jest tak duża różnica w cenach: np. Mercedesa SL R129 możesz kupić już za 25 tys. zł, a są egzemplarze dwa, trzy, a nawet cztery razy droższe. Po prostu w tanim egzemplarzu jest przypuszczalnie do wymiany tyle drogich części, że taniej jest kupić lepszy sprawniejszy egzemplarz. W silnikach V8 nawet sama wymiana oleju wyniesie kilkaset złotych. Często inne są zawieszenia, bogatsze jest wyposażenie elektryczne. Ofiarą młodych ludzi bez wystarczającej kasy padły np. BMW E34 w mocniejszych wersjach, które nie były wystarczająco dobrze serwisowane. Często „serwis” kończył się na dokładaniu kiepsko wyglądających zderzaków. Jedną z najgorszych opcji zakupu klasyka jest zakup auta drogiego w utrzymaniu w kiepskim stanie technicznym.

Jaguary są jednymi z droższych klasyków w utrzymaniu. Fot. Wikimedia Commons/Charsles01

Wiedza jest nie zastąpiona

Przed zakupem zgromadź możliwie dużo wiedzy. Jeśli będziesz znał wyceny podobnych aut unikniesz wpadki, że ktoś wciśnie ci średnie auto w wysokiej cenie. Zapoznaj się koniecznie z niemiecką klasyfikacją stanów od 1 (najlepszy) do 5 (najgorszy). Po zgromadzeniu odpowiedniej wiedzy będziesz widział od razu, kto sprzedaje auto w stanie 4 w cenie stanu 3. Warto tez wiedzieć, jak kształtowały się ceny modelu na przestrzeni ostatnich lat i jakie są prognozy na przyszłość. Zawsze możesz zapytać nas o wycenę, raport lub określenie stanu danego egzemplarza (klasyk@klasyknacodzien.eu).

Kupuj tylko dobre auta

Staraj się kupować tylko dobre zadbane auta. Zakup auta do remontu prawie nigdy nie jest opłacalny – mówimy tu oczywiście o autach popularnych, do wartości 100 tys. zł. Czy lepiej kupić ładnego Mercedesa W124 za 15 tys. złotych, czy słabego za 5 tys., który będzie wymagał w ciągu roku 12 tys. złotych wkładu, a i tak nie będzie wyglądał tak, jak ten pierwszy. Klasyk to inwestycja. Inwestuj w dobre egzemplarze.

Okazji praktycznie nie ma

Właściwie prawie nie ma czegoś takiego, jak „okazja”. Okazyjnie to możesz kupić jakiś model, który dopiero być może stanie się klasykiem (np. Citroen Xantia). Okazyjnie możesz kupić także niechcianą wersję, najczęściej będzie to diesel (np. Volvo 740). Względnie auto, na które nie ma w Polsce rynku (np. może wczesna Alfa Romeo 33, ale i to nie wiadomo). Pamiętaj, że nikt dobrych aut nie sprzedaje tanio. Jeśli sprzedawca jest chętny do opuszczania ceny, auto raczej nie jest dobre. Dlatego np. Toyota nie udziela dużych rabatów na swoje nowe auta. Bo prawie wszystkie się sprzedają i nie zostają na placach. Właściciel dobrego auta też nie musi go sprzedać, może nim dalej jeździć – zwłaszcza, jeśli auto nie generuje nadmiernych kosztów. A właściciel grata lub auta, w którym coś się zaczyna psuć, jest dużo bardziej skory do negocjacji. I jeszcze jedno. Duża wiedza na temat jakiegoś modelu może pomóc Ci znaleźć okazję, ale musisz być wówczas pewny swojej wiedzy. Bo sprzedający zwykle zna jednak lepiej swoje auto niż potencjalny klient. Okazje są więc dla odważnych i ryzykantów.

Uważaj na stan blacharski

Warto nauczyć się odróżniać korozję powierzchowną od korozji strukturalnej. Ładnie to widać na przykładzie Mercedesa W124. Często korodują tu przednie błotniki nawet w ładnych egzemplarzach. Wymieniasz błotnik i po problemie. Natomiast ten sam model auta zmaga się również z korozją wewnętrzną, która wychodzi na wierzch, jak już jest zaawansowana. Na przykład drobna korozja w okolicach bagażnika może oznaczać, że auto ma skorodowaną podłogę w tym miejscu. Maleńka korozja wychodząca spod listw może oznaczać wszystkie drzwi do pilnej wymiany. Korozja w okolicach podciągów może oznaczać, że już nie ma czego ratować. Naprawy blacharskie są obecnie bardzo drogie (jeśli mają być zrobione porządnie).

Przykład korozji strukturalnej

Kupuj auta z oryginalnym lakierem

Jeśli się da to kup auto z oryginalnym lakierem, nawet jak się nie błyszczy, jest porysowany, czy ma drobne skazy od słońca. To oznaki, że auto nie było naprawiane, czyli nie jest spaprane. Jak ci będą rysy przeszkadzać to możesz je spolerować lub polakierować w dobrym warsztacie jeszcze raz. Ale pamięta, fabryczny lakier jest tylko jeden i jak pomalujesz jeszcze raz auto, to będzie ono już zmienione. W Polsce jeszcze nie widać tego trendu, ale np. w Niemczech najbardziej cenione są już auta zachowane w oryginalnym lakierze, nawet jeśli nie jest on idealny. Uważaj na błyszczące się auta. Są one ładne, ale nie wiadomo, jak jest pod lakierem. Może jest bardzo gruba szpachla lub włókno szklane (!). Często handlarze kupują auta z dziurami, po czym zalewają je żywicą i malują w najtańszych warsztatach. Odpowiednia wiedza i czujnik lakieru jest nieodzowny.

Miernik lakieru może wykazać niedawne naprawy.

Auta z zagranicy są często w lepszym stanie

Zazwyczaj to prawda, w Europie Zachodniej jest po prostu więcej miłośników klasyków i mają oni większe możliwości finansowe, aby utrzymać auto na dobrym poziomie technicznym. Problemem polskich aut, zwłaszcza takich modeli, które stają się (lub wkrótce się staną) klasykami jest to, że przez wiele lat swojej rynkowej bytności taniały i były używane przez ludzi o coraz niższych zarobkach i coraz słabiej o nie dbających. Np. Mercedesa W210 kupował najpierw dyrektor, potem jeździli nim przedstawiciele klasy średniej, wreszcie woził wielodzietne rodziny na prowincji, a potem ładowano do niego gruz i beton. BMW z lat 90. kupowali „młodzi gniewni”, którzy katowali te auta do nieprzytomności na wiejskich rondach. I najczęściej tego typu auta jeździły do czasu aż… przestały jeździć, a naprawa ich nie jest opłacalna. Na zachodzie Europy jest po prostu więcej starych aut, o które ktoś dbał, nierzadko jeden i ten sam właściciel przez ponad 20 lat. U nas też się takie auta zdarzają, ale najczęściej są to Lanosy lub Cinquecento.

Naucz się odróżniać youngtimera od złomu

To ważne, jeśli chcesz być inwestorem na rynku aut klasycznych i w przyszłości być może coś zarobić na swoim aucie, a przynajmniej dużo nie stracić i mieć radość z jego posiadania. Fora i facebook są pełne wypowiedzi pseudoznawców, którzy określają, który model jest klasykiem, a który nie. Np. ostatnio można było wyczytać, że BMW E30 318/320 to klasyk, a E30 316 – już nie. Czym się różnią? Mocą, kilkanaście koni różnicy. Nie bądźmy śmieszni. Youngtimer to auto, które zachowało się w dobrym lub bardzo dobrym stanie. Może to być stan oryginalny lub odrestaurowany. Cechą szczególną takiego auta jest, że jeździ ono w sposób zbliżony do nowego lub używanego kilkuletniego i przez dokumentuje jakąś myśl techniczną. Najczęściej ma stosunkowo mały przebieg, ale nie jest to wyrocznia. Udokumentowana historia auta jest mile widziana. Według takich zasad youngtimerem może być np. Mercedes W210 i to w wersji 200 Classic. Owszem, jak ma np. 100 tys. km przebiegu i jeździ perfekcyjnie, a na karoserii nie ma w ogóle korozji. I tego typu auta są w katalogach wycen klasyków w Niemczech, nie jest to żaden wymysł. Na tej samej zasadzie klasykiem może być świetnie zachowana Skoda Favorit lub Felicia. Wiele tak rozumianych youngtimerów to trudne do zdobycia auta. Kup na przykład Citroena Xantię w stanie idealnym z 1993 r. Nie ma? Dlatego, jeśli się znajdzie taki egzemplarz to jest to prawdziwy unikat, a więc klasyk lub bardzo dobry zadatek na klasyka za 3 lata. Natomiast klasykami, youngtimerami nie jest większość aut określanych tym mianem na portalach sprzedażowych. Czy poprzerabiany sto razy, podrdzewiały, niesprawny Polonez Borewicz jest youngtimerem. Nie. Dopiero może nim być, jak wsadzisz do niego te 35 tys. zł w renowację. Dlatego klasyfikacja youngtimer/złom nie zależy tylko od modelu, ale przede wszystkim od stanu zachowania pojazdu i jego unikatowości w tym stanie. Szerzej pisaliśmy o tym w oddzielnym artykule.

Na zdjęciu ładny ładny, ale bez 10 tys. na sam początek się nie obejdzie.