Ostatni prawdziwy Mercedes – jaki to model?


Mercedesy mają znaczący udział w rynku klasycznych samochodów – zwykle nieco ponad 50%, w Polsce chyba nawet nieco więcej, być może w okolicach 2/3 rynku. Nic dziwnego, u nas zawsze popularnego były „puchatki”, „beczki”, „balerony”, słabsze jeździły często na taksówkach, a mocniejsze wersje były marzeniem wielu osób. Miłość do Mercedesa pozostała w narodzie. W rozmowach często używa się stwierdzenia „ostatni prawdziwy Mercedes”. Zwykle ciężko ustalić, który to był ten „ostatni prawdziwy” (chyba najczęściej chodzi o W124). Wiadomo, że w latach 90. na skutek mało przemyślanych oszczędności image marki zaczął się psuć. Spowodowane było to także mniejszą trwałością nowszych modeli przy jednoczesnym skomplikowaniu ich techniki. Przyjrzymy się ostatnie prawdziwemu Mercedesowi w kilku aspektach.

Aspekt 1. Wygląd zewnętrzny

Niewątpliwe modele zaprojektowane przez Bruno Sacco należą do typowych prawdziwych Mercedesów. Wiadomo, chodzi o typoszeregi W124, W201, W126. No dobrze, ale W140 z przełomu lat 80. i 90. jest bardzo podobny stylistycznie do W124. Czyli przekładamy granicę czasową dalej. Następnie – W202 z 1993 roku (klasa C) jest autem również bardzo blisko związanym koncepcyjnie z wcześniejszymi Mercedesami. Spokojnie można go uznać za tradycyjnego Mercedesa. I też projektował go Sacco. Idziemy dalej: mam rok 1995 i Mercedesa W210, który zrywa, ale tylko częściowo z dotychczasową stylistyką Mercedesa. Co ciekawe, to też w znacznej mierze dzieło Sacco. Przód tego auta jest inny od dotychczasowych, ale reszta, w tym szczególnie tylna część nadwozia, to typowy Mercedes. Można więc uznać go za model przejściowy. Nowy styl prezentuje dopiero nowa klasa S z 1998 roku (W220), ale, co ciekawe, także ona wyszła spod ręki Bruno Sacco. Za ostatniego prawdziwego Mercedesa można więc uznać – pod względem wyglądu zewnętrznego – Mercedesa klasy C (W202), względnie klasy E (W210).

Ostatni model z tradycyjnym przodem: pierwsza klasa C (W202)

Aspekt 2. Wygląd kabiny

Tu nie mamy tyle wątpliwości. Wnętrze Mercedesa W202 jest bardzo silnie związane z tradycją wcześniejszych modeli, ale także i „okular” pozostaje w tej materii tradycyjny. Głębsze modyfikacje wnętrza pojawiły się wraz z modelami CLK oraz nową klasą S (W220) – lata 1997-98. Nawet SLK z 1995 r. dość mocno trzyma się tradycji, jeśli spojrzeć na kształt deski rozdzielczej i zegarów. Za ostatniego prawdziwego Mercedesa we wnętrzu uznajemy więc SLK i W210.

Tradycyjna deska rozdzielcza Mercedesa W210

Aspekt 3. Silniki

Typowe dla „prawdziwych Mercedesów” były wolnossące silniki diesla oraz rzędowe silniki sześciocylindrowe. Te pierwsze były stosowane jeszcze w W202 i W210, w następnych generacjach tych aut z nich zrezygnowano. Rzędowe sześciocylindrówki stosowano (320) w W210 do 1997 roku i podobnie czasowo w klasie S (W140). Znów więc jako prawdziwe Mercedesy występują W202, W210, a także SLK i W140.

Aspekt 4. Podwozie

Mercedesy słynęły z nieprecyzyjnego układu kierowniczego spowodowanego zastosowaniem przekładni ślimakowej. Taki układ kierowniczy miały jeszcze modele W124 (ale nie wszystkie wersje), W201 i W126. W nowszych modelach zastosowano przekładnię zębatkową (W202, W210). Także tym razem punkt dla W124 i W201.

Aspekt 5. Trwałość

Ten aspekt wzbudza najwięcej dyskusji wśród mercedesiarzy. Wiadomo, że W124 były trwałe do 1993 roku, dopiero później ich jakość zaczęła siadać. Spowodowane to było oszczędnościami producenta, szczególnie w zabezpieczeniu antykorozyjnym i w składzie lakieru. Nowsze auta szybciej korodowały. Oczywiście, W124 do 1993 roku też nie były prymusami pod tym względem, ale potem było już tylko gorzej: W202, fatalne pod tym względem W210 i W220, słabe CLK i lepsze, ale nie idealne SLK. Pod względem jakości wykonania nadwozia ostatnimi prawdziwymi Mercedesami były więc W124, W201 oraz najdłużej z nich produkowane W140 i R129.

W Mercedesach z lat 90. zaczęto stosować także silniki CDI, wymagające większej troski przy serwisowaniu i już nie tak po mercedesowsku jeżdżące na dowolnym paliwie. Częściej psuł się również układ elektryczny ze względu na biodegradowalną wiązkę elektryczną. Znów więc „gasi światło” Mercedes W140 razem z R129.

Mercedes W124, fot. Wikimedia Commons/Rudolf Sticker

Podsumowanie Mamy tak: 3 punkty dla W210, po 2 punkty dla W202, W140 i R129, tyleż samo dla modelu SLK, po jednym dla W124 i W201. Wynika z tego, że ostatnim prawdziwym Mercedesem był „okular”. Niesamowite! Chyba, że szczególny nacisk położymy na trwałość – wtedy za ostatniego prawdziwego Mercedesa należy uznać modele W140 (klasa S) i R129 (klasa SL).


Mercedes W140, fot. Wikimedia Commons/Rudolf Sticker