Poradnik: klasyki z Polski i z zagranicy – gdzie kupować?


Każdy miłośnik klasyków oraz youngtimerów nieraz zadawał sobie pytanie, skąd wziąć dobry, rokujący na przyszłość pojazd w wieku od 20 do 40 lat, czyli youngtimer. Nie ulega wątpliwości, że niektórych rzadszych modeli w Polsce po prostu nie ma i tak musimy szukać ich za granicą. Dotyczy to przede wszystkim wybranych modeli aut włoskich, hiszpańskich, francuskich, szwedzkich oraz ciekawych rzadko spotykanych wersji samochodów niemieckich i japońskich. Ot, np. Nissan 200 SX, sportowe wersje dawnych Toyot Corolli, Celiki, starsze modele Lancii i Alfa Romeo, czy np. Citroen Mehari. Tego typu aut w Polsce praktycznie nie znajdziemy. Podobnie jest z modelami bardzo drogimi, których nikt (lub prawie nikt) nie sprowadza w ciemno do Polski bez klienta (np. Maserati z lat 60. i 70.). Jak jest z innymi autami?

Kultura techniczna wszystkich krajów Europy Zachodniej jest znacznie wyższa niż w Polsce, co przekłada się na stan pojazdów. U nas często samochód w wieku ponad 20 lat użytkuje się do zajeżdżenia, inwestując (jeśli można to tak nazwać) jedynie minimalne środki w jego utrzymanie. Przejście przeglądu rejestracyjnego jest stosunkowo łatwe, zwłaszcza jeśli porównamy je z rygorystycznymi procedurami skandynawskimi, niemieckimi czy francuskimi. Zaskakują, ale nawet przegląd rejestracyjny w Hiszpanii, nie tak dużo znów od Polski bogatszej, jest dużo trudniejszy do przejścia. W związku z tym stare auta także muszą być utrzymywane na pewnym poziomie technicznym. Jeśli nie są – trafiają na eksport do krajów, gdzie próg uzyskania pieczątki w dowodzie jest niższy. Albo usterki da się usunąć w ekonomicznie racjonalny sposób. W Europie Zachodniej więcej ludzi jeździ starszymi autami z wyboru (zwłaszcza w krajach niemieckojęzycznych, Wielkiej Brytanii i Skandynawii) i utrzymuje je w bardzo dobrym stanie. Powoduje to, że na rynku mamy albo dobrze lub bardzo dobrze utrzymane auta w wysokich cenach, często znacznie wyższych niż w Polsce, albo samochody, których się nie opłaca naprawiać i są one sprzedawane dość tanio, na poziomie średnich podobnych aut cen w Polsce. Do tej grupy należą także sprawne starsze diesle, których właściciele pozbywają się w obawie przed brakiem możliwości korzystania z nich w miastach. Jest to dobry moment, żeby kupić takie auto.

Reasumując powyższy wywód, nie istnieje praktycznie coś takiego (poza wspomnianymi dieslami), jak okazyjny klasyk/youngtimer z zagranicy (tani i w dobrej cenie). Zagranicą auta są droższe. Jeśli auto jest dobre, nikt go np. w Niemczech tanio nie sprzeda, bo wie, że koszty napraw są bardzo wysokie. I odwrotnie: ponieważ koszty pracy (napraw) są bardzo wysokie, nie opłaca się doprowadzać do dobrego stanu zużytych egzemplarzy i trafiają one na eksport. Czasem ich usterki są drobne i wystarczy np. przemalowanie kilku elementów i naprawa w Polsce jest opłacalna. Każdy przypadek trzeba ocenić osobno. Może okazać się, że w Polsce podobny model samochodu kupimy znacznie taniej, jednak to nie znaczy, że będzie taniej po podliczeniu wszystkich kosztów. Może okazać się po zakupie, że napraw wymaga skomplikowane zawieszenie, trzeba usunąć korozję i poprawić coś w silniku. Dobrze można to zobrazować na przykładzie popularnego Mercedesa W124. Z zagranicy jesteśmy w stanie ściągnąć ładny egzemplarz 230E lub 260E w cenie ok. 15 tys. zł. Tymczasem, w Polsce można już taki kupić za 5-8 tys. zł „w dobrym stanie”. Okazja? Niestety nie. Co innego znaczy stan dobry w Polsce i np. w Niemczech. W Polsce może to oznaczać, że auto jeszcze jeździ. Mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami. Kontynuując myśl o W124: po zakupie może okazać się, że trzeba naprawić zawieszenie (ok. 2 tys. zł), usunąć korozję (ok. 4 tys. zł) i „poprawić coś w silniku” (a może to K-JET, bo auto wcześniej jeździło na gazie? – załóżmy 3 tys. zł). Koszt całościowy: 14-17 tys. zł. Przy czym nadal jest to auto z niepotwierdzonym przebiegiem i historią, a kosztuje tyle, co naprawdę dobry egzemplarz z Niemiec. I takie auto znów potem sprzedamy w niższej cenie, bo nikt nie zwróci nam kosztów napraw, a jeśli nie ma ono potwierdzonej historii nie będzie wiele warte.

Tu dla rozrywki jest filmik, dlaczego nie należy kupować taniego Mercedesa:

Zwróćmy jednak uwagę, że w Polsce da się kupić klasyka w dobrym stanie, „do jazdy”. To najczęściej propozycje od klubowiczów, samochody jeżdżące na zloty, wystawy – i wcale nie są one tanie. Prawdziwe okazje zdarzają się rzadko i żeby je znaleźć musimy mieć naprawdę dużą wiedzę o danym modelu oraz sporo wolnego czasu.

Podsumowując plusy i minusy aut z Polski i zagranicy:

Polska:

+ możliwość obejrzenia auta, samochód najczęściej ma OC i przegląd, można kupić auto z przeglądem wieczystym (na zabytkowych tablicach), możliwość negocjacji ceny

słaby stan techniczny większości aut, zwłaszcza tych, które dopiero stają się youngtimerami, często zawyżona cena w stosunku do stanu, brak historii sprzedawanych egzemplarzy, mało aut z pierwszym lakierem, dużo aut po tzw. wiejskim tuningu lub utrzymywanych najniższych kosztem (co często idzie w parze), brak wielu modeli na rynku

Zagranica:

+ znacznie szersza oferta, możliwość zakupienia auta w bardzo dobrym stanie technicznym, auta znacznie mniej skorodowane (poza Skandynawią), bogate wersje

często brak możliwości obejrzenia auta przed zakupem (jeśli kupujemy z aukcji lub na zamówienie), wyższe koszty, nieco trudniejsza procedura rejestracji

Na koniec napiszemy o niektórych naszych doświadczeniach z autami z zagranicy i z Polski, ponieważ takie kupujemy (i testujemy).

Mercedes W124 kupiony w Polsce w komisie przestał w tym samym roku jeszcze 3 miesiące w warsztacie. Po 100 km rozleciała się skrzynia biegów (1500 zł), do wymiany było również sporo elementów zawieszenia (ok. 1 tys. zł), trzeba było usunąć korozję z dwóch miejsc (ok. 1200 zł), do wymiany jest jeszcze zderzak i inne elementy (przewidywany koszt napraw ok. 1,5 tys. zł). Razem 5,2 tys. zł, a i tak nie było najgorzej.

BMW E34 (test) sprowadzone zakupione zostało od starszego miłośnika marki w Niemczech. Auto cały czas było utrzymywane tylko z wykorzystaniem markowych części BMW. Historia serwisowa i przebieg jest w całości potwierdzony. Auto nie było zbyt drogie ze względu na to, że to mniej popularna wersja, poza tym trzeba było przemalować jeden błotnik i usunąć drobne wgniecenie na drzwiach. W 26-letnim aucie wymienialiśmy tylko olej i filtry, pasek rozrządu był wcześniej wymieniany (potwierdzenie w dokumentacji), również opony były w bardzo dobrym stanie. Łącznie na sprawy techniczne po zakupie wydaliśmy 200 zł (!) + 600 zł malowanie i usunięcie wgnieceń.

Hondę Accord ściągnęliśmy z Francji (zobacz test). Auto jest w pierwszym lakierze. Ma drobne oznaki korozji, o których wiedzieliśmy przed zakupem, ale jest to jedna z niewielu 30-letnich Hond bez przemalowań. Po zakupie zmienialiśmy: olej, filtry, pasek rozrządu i paski osprzętu (były oryginalne jeszcze), trzeba było poprawić otwieranie maski i wymienić jeden wahacz oraz zrobić geometrię. Koszty łącznie to ok. 1800 zł.

Czarny Mercedes W124 w wersji 300D (test) został zakupiony po stosunkowo atrakcyjnej cenie z Francji. Teraz, właśnie z Francji lub Hiszpanii, można takie auto ściągnąć dość okazyjnie (ale oczywiście nie taniej niż „dobre egzemplarze” z Polski). Auto wymagało polakierowania maski, naprawienia podnośnika szyby w drzwiach kierowcy, centralnego zamka, wymiany oleju (wchodzi 7l a wymiana jest co 12500 km, ciekawe, ile kierowców w Polsce się stosowało do tych wymagań). W trakcie rocznej eksploatacji zerwał się pasek osprzętu oraz odpadło wygłuszenie maski. Łącznie koszty napraw po zakupie wyniosły 1750 zł + malowanie maski 500 zł. Podobnie, jak w innych autach sprowadzonych nie było potrzeby nawet wymieniać opon, ponieważ były w dobrym stanie.

Zachęcamy do przesyłania nam na mail kosztów eksploatacji Waszych samochodów.

Jeśli interesuje Ciebie auto z zagranicy napisz do nas. Przeszukamy dla Ciebie nasze bazy (dostępne tylko dla importerów). Wyszukanie do 3 egzemplarzy gratis.

Kontakt:

klasyk@klasyknacodzien.eu

tel. 605 561 858